Pozew o alimenty albo ich podwyższenie może zawierać miesięczny budżet dziecka wynoszący:
- 5 000 zł;
- 6 500 zł;
- 8 000 zł;
- a w niektórych sprawach jeszcze więcej.
Ojciec czyta zestawienie i widzi:
- 2 500 zł kosztów mieszkania;
- 1 500 zł żywności;
- 600 zł odzieży;
- 800 zł paliwa;
- 500 zł kosmetyków;
- 1 000 zł wakacji;
- zajęcia dodatkowe;
- telefon;
- internet;
- prywatne leczenie;
- rozrywkę.
Pierwsza reakcja często brzmi:
„To niemożliwe. Dziecko nie kosztuje 8 000 zł miesięcznie”.
Sama taka odpowiedź nie wystarczy jednak przed sądem.
W sprawie alimentacyjnej nie wygrywa ten rodzic, który głośniej twierdzi, że drugi przesadza.
Trzeba przeanalizować budżet pozycja po pozycji i wykazać:
- które koszty są rzeczywiste;
- które są zawyżone;
- które dotyczą całej rodziny;
- które policzono kilkukrotnie;
- które już nie występują;
- które nie są usprawiedliwioną potrzebą dziecka;
- które rzeczywiście powinny zostać uwzględnione.
Podstawowa zasada wynika z Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego: wysokość alimentów zależy od usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości rodzica zobowiązanego. Osobista opieka nad dzieckiem również może stanowić sposób wykonywania obowiązku alimentacyjnego.
Nie istnieje więc zasada:
„Dziecko kosztuje 8 000 zł, więc ojciec musi zapłacić 8 000 zł”.
Czy dziecko rzeczywiście może kosztować 8 000 zł miesięcznie?
Tak.
Nie ma ustawowego maksymalnego budżetu dziecka.
Wysokie koszty mogą być uzasadnione, jeżeli małoletni:
- wymaga kosztownego leczenia;
- korzysta z rehabilitacji;
- ma niepełnosprawność;
- uczęszcza do prywatnej szkoły;
- intensywnie uprawia sport;
- wymaga specjalistycznej diety;
- rozwija kosztowne zainteresowania;
- przed rozstaniem rodziców funkcjonował na wysokim poziomie życia.
Inaczej wygląda budżet zdrowego siedmiolatka uczęszczającego do publicznej szkoły, inaczej dziecka wymagającego wielospecjalistycznego leczenia, a jeszcze inaczej nastolatka trenującego sport wyczynowy.
Dlatego sama kwota 8 000 zł nie jest ani automatycznie prawidłowa, ani automatycznie absurdalna.
Trzeba sprawdzić, z czego wynika.
Usprawiedliwione potrzeby – czyli jakie?
Przepisy nie zawierają zamkniętej listy.
Do potrzeb dziecka mogą należeć wydatki na:
Mieszkanie
- część czynszu;
- media;
- ogrzewanie;
- wyposażenie pokoju.
Wyżywienie
- jedzenie w domu;
- obiady szkolne;
- dieta specjalistyczna.
Ubrania
- obuwie;
- kurtki;
- bieliznę;
- strój sportowy;
- odzież sezonową.
Edukację
- podręczniki;
- przybory;
- wycieczki;
- korepetycje;
- komputer;
- języki;
- czesne.
Zdrowie
- lekarzy;
- leki;
- stomatologa;
- okulary;
- ortodontę;
- rehabilitację;
- psychologa.
Transport
- komunikację;
- uzasadnioną część kosztów samochodu;
- dojazdy do szkoły i na zajęcia.
Rozwój i wypoczynek
- sport;
- muzykę;
- hobby;
- kulturę;
- obozy;
- wakacje;
- kieszonkowe.
Każda pozycja musi jednak zostać oceniona w realiach konkretnej rodziny.
Pierwszy błąd: pełny czynsz jako koszt dziecka
To jedna z najczęstszych pozycji budzących spory.
Przykład:
Matka mieszka z dzieckiem i nowym partnerem. Czynsz wraz z opłatami wynosi 6 000 zł.
W budżecie dziecka wpisuje:
„Mieszkanie – 3 000 zł”.
Czy oznacza to, że połowa wszystkich kosztów automatycznie stanowi potrzebę dziecka?
Niekoniecznie.
Trzeba ustalić:
- ile osób mieszka w lokalu;
- które koszty są stałe;
- które zależą od liczby mieszkańców;
- czy dziecko ma osobny pokój;
- jaki poziom wydatków odpowiada warunkom rodziny.
Nie zawsze właściwe będzie mechaniczne dzielenie wszystkiego przez liczbę mieszkańców.
Jednocześnie nie można twierdzić:
„Mieszkanie kosztuje zero, bo matka też tam mieszka”.
Dziecko potrzebuje miejsca do życia, więc odpowiednia część kosztów mieszkaniowych jest rzeczywistą potrzebą.
Kwestionować należy wysokość, a nie sam fakt istnienia wydatku.
Rata kredytu hipotecznego jako koszt dziecka
Ta pozycja wymaga ostrożności.
Koszt zapewnienia dziecku mieszkania ma znaczenie dla alimentów.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że ojciec poprzez alimenty powinien spłacać pełną ratę kredytu budującego majątek drugiego rodzica.
Trzeba rozdzielić:
- koszt korzystania z mieszkania;
- opłaty eksploatacyjne;
- indywidualną sytuację mieszkaniową;
- kapitałowe finansowanie nieruchomości.
Nie należy więc bez analizy przyjmować pełnej raty kredytu jako miesięcznej potrzeby jednego dziecka.
Drugi błąd: cała rata samochodu jako koszt dziecka
Matka może argumentować:
„Potrzebuję samochodu, żeby wozić dziecko do szkoły”.
To może być prawdą.
Nie oznacza jednak, że koszt dziecka wynosi automatycznie:
- 2 000 zł leasingu;
- 700 zł paliwa;
- 300 zł ubezpieczenia;
- 300 zł serwisu,
czyli łącznie 3 300 zł miesięcznie.
Samochód służy również:
- matce;
- jej pracy;
- prywatnym wyjazdom;
- zakupom;
- innym domownikom.
W budżecie można uwzględnić uzasadnione koszty transportu dziecka.
Nie zawsze będzie nim pełny koszt utrzymywania konkretnego pojazdu.
Ojciec może pytać:
- ile kilometrów miesięcznie przejeżdża się rzeczywiście w związku z dzieckiem;
- czy szkoła znajduje się daleko;
- czy istnieje komunikacja publiczna;
- kto korzysta z samochodu;
- czy leasing dotyczy pojazdu wybranego przede wszystkim z innych powodów.
Trzeci błąd: koszty policzone dwa razy
Przy obszernych zestawieniach łatwo powielić tę samą pozycję.
Przykład:
- paliwo do szkoły – 400 zł;
- paliwo na zajęcia – 300 zł;
- koszt transportu – 400 zł;
- część raty samochodu – 800 zł.
Albo:
- żywność domowa – 1 200 zł;
- obiady szkolne – 300 zł;
- jedzenie podczas zajęć – 300 zł;
- wyjścia do restauracji – 400 zł.
Nie oznacza to, że każda z pozycji jest nieprawidłowa.
Trzeba jednak sprawdzić, czy nie opisują tego samego wydatku.
Dobra analiza budżetu polega właśnie na wychwytywaniu nakładających się kosztów.
Czwarty błąd: koszty roczne wpisane jako miesięczne
Dziecko jedzie na obóz za 3 600 zł raz w roku.
Miesięcznym kosztem nie jest 3 600 zł, lecz średnio 300 zł.
Podobnie:
- kurtka zimowa;
- komputer;
- rower;
- wyprawka;
- ubezpieczenie;
- ferie;
- wakacje.
Koszty okresowe mogą być uwzględniane, ale powinny zostać racjonalnie rozłożone.
Jeżeli w budżecie miesięcznym wpisano pełną wartość dużego zakupu, należy to zakwestionować.
Piąty błąd: koszt, który już nie istnieje
Poprzednie alimenty mogły zostać ustalone, gdy dziecko:
- chodziło do prywatnego przedszkola;
- korzystało z terapii;
- miało rehabilitację;
- uczęszczało na trzy rodzaje zajęć.
Po kilku latach:
- przedszkole zostało zastąpione szkołą publiczną;
- terapia się skończyła;
- dziecko zrezygnowało z części aktywności.
Taki koszt nie powinien być nadal automatycznie wpisywany do aktualnego budżetu.
Ojciec może przedstawić:
- zaświadczenie;
- wcześniejszą umowę;
- korespondencję;
- informacje ze szkoły;
- dokument potwierdzający zakończenie świadczeń.
Szósty błąd: prywatne wydatki matki przypisane dziecku
Przykładami mogą być:
- pełny abonament telewizyjny;
- cały rachunek za internet używany przez rodzinę;
- pełny koszt sprzątania domu;
- prywatny samochód;
- prywatne wakacje matki;
- jej kosmetyki;
- jej telefon.
Nie oznacza to, że dziecko nie korzysta z internetu czy samochodu.
Trzeba jednak oddzielić udział przypadający na dziecko od wydatku dorosłego.
Argumentacja:
„Matka wszystko wymyśla”
jest słaba.
Lepsza:
„W zestawieniu wpisano 300 zł miesięcznie internetu jako koszt córki, natomiast zgodnie z fakturą 300 zł jest pełnym abonamentem całego gospodarstwa domowego obejmującym trzy osoby”.
Siódmy problem: wydatki luksusowe
Czy dziecko może uczęszczać do:
- prywatnej szkoły;
- renomowanego klubu sportowego;
- na drogie lekcje języka;
- zagraniczne obozy?
Tak.
Alimenty nie sprowadzają się do zapewnienia:
- jedzenia;
- najtańszych butów;
- łóżka.
Sąd bierze pod uwagę sytuację rodziny i możliwości finansowe rodziców.
Jeżeli przed rozstaniem dziecko od lat:
- chodziło do prywatnej szkoły;
- trenowało tenis;
- wyjeżdżało za granicę;
- uczyło się kilku języków,
ojcu trudno będzie przekonująco argumentować:
„Po rozwodzie wystarczy szkoła publiczna i najtańsze wakacje”.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy kosztowna aktywność pojawiła się dopiero po rozstaniu i została jednostronnie wybrana przez jednego rodzica.
Czy każdy wydatek musi mieć paragon?
Nie.
Nie da się udokumentować każdego:
- posiłku;
- proszku do prania;
- zużycia wody;
- drobnego zakupu;
- kieszonkowego.
W sprawie alimentacyjnej nie chodzi o księgowość co do jednego grosza.
Jednocześnie przy dużych kosztach można oczekiwać znacznie bardziej konkretnego materiału.
Jeżeli rodzic twierdzi:
- terapia – 1 500 zł;
- prywatna szkoła – 2 500 zł;
- ortodonta – 800 zł,
można pytać o:
- umowę;
- fakturę;
- cennik;
- potwierdzenie przelewu;
- harmonogram leczenia.
Im wyższa i bardziej nietypowa pozycja, tym bardziej naturalne jest oczekiwanie jej wyjaśnienia.
Czy ojciec może żądać wszystkich wyciągów z konta matki?
Nie ma nieograniczonego prawa do kontrolowania jej prywatnego budżetu.
W postępowaniu można składać wnioski o dokumenty mające znaczenie dla sprawy, ale powinny być:
- konkretne;
- proporcjonalne;
- związane z określonym twierdzeniem.
Inaczej wygląda wniosek:
„Proszę o przedstawienie potwierdzeń opłacania terapii dziecka za ostatnie sześć miesięcy”,
a inaczej:
„Proszę o historię wszystkich rachunków matki z ostatnich pięciu lat, bo chcę sprawdzić, na co wydaje pieniądze”.
Sąd nie służy do prowadzenia nieograniczonego audytu życia prywatnego byłej partnerki.
Dochody matki również mają znaczenie
Obowiązek utrzymania dziecka nie spoczywa wyłącznie na ojcu.
Kodeks przewiduje, że wysokość świadczenia zależy zarówno od potrzeb uprawnionego, jak i możliwości osoby zobowiązanej. Jednocześnie wykonanie obowiązku może polegać również na osobistych staraniach o utrzymanie i wychowanie dziecka.
Jeżeli dziecko mieszka z matką i to ona sprawuje znaczną większość opieki, jej udział w obowiązku może być w dużej części wykonywany właśnie poprzez osobiste starania.
Nie oznacza to jednak:
„Ojciec płaci wszystko, ponieważ matka zajmuje się dzieckiem”.
Sąd powinien uwzględniać:
- zarobki obojga;
- ich możliwości;
- majątek;
- zakres osobistej opieki;
- koszty ponoszone bezpośrednio.
Matka nie pracuje – czy ojciec musi pokrywać wszystko?
Nie automatycznie.
Trzeba ustalić, dlaczego matka nie pracuje.
Inaczej wygląda sytuacja:
- rodzica opiekującego się dzieckiem wymagającym stałej pomocy;
- rodzica opiekującego się małym dzieckiem;
- osoby ciężko chorej;
a inaczej zdrowej osoby z kwalifikacjami, której nastoletnie dziecko większość dnia spędza w szkole i która bez wyraźnej przyczyny od lat nie podejmuje zatrudnienia.
W postępowaniu można analizować nie tylko rzeczywisty dochód, lecz również możliwości zarobkowe.
Ojciec zarabia 20 000 zł – czy musi pokryć cały budżet?
Nie istnieje automatyczna zasada:
„Kto zarabia więcej, ten płaci wszystko”.
Wysokie możliwości zarobkowe ojca mogą uzasadniać jego większy udział.
Nadal trzeba jednak ustalić:
- rzeczywiste potrzeby dziecka;
- udział matki;
- zakres opieki;
- racjonalność wydatków.
Jeżeli rzeczywisty, usprawiedliwiony budżet wynosi 5 000 zł, nie można sztucznie podnieść go do 8 000 zł wyłącznie dlatego, że ojciec dobrze zarabia.
Z drugiej strony dobrze zarabiający rodzic nie powinien oczekiwać, że wysokość świadczenia zostanie sprowadzona do minimum biologicznego.
„Tablica alimentacyjna mówi, że powinienem płacić X”
Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało tablicę alimentacyjną jako materiał pomocniczy, ale wyraźnie wskazało, że nie ma ona mocy prawnej i nie wiąże sądu. Każda sprawa nadal wymaga oceny rzeczywistych potrzeb dziecka i możliwości zobowiązanego rodzica.
Nie można więc powiedzieć:
„Według tabeli wychodzi 2 700 zł, więc sąd nie może zasądzić 3 500 zł”.
Nie można też automatycznie domagać się kwoty z tabeli bez analizy sytuacji dziecka.
Świadczenie 800+ nie obniża automatycznie alimentów
Kodeks rodzinny wprost wymienia świadczenie wychowawcze wśród świadczeń, które nie wpływają na zakres alimentów.
Argument:
„Matka dostaje 800+, więc ja płacę o 800 zł mniej”
jest więc nieprawidłowy.
Podobnie nie można samodzielnie pomniejszać obowiązującego świadczenia.
Co z nowym partnerem matki?
Nowy partner matki nie przejmuje obowiązku alimentacyjnego ojca.
Jego obecność może jednak mieć znaczenie dla określenia części wspólnych kosztów gospodarstwa.
Jeżeli w mieszkaniu żyją:
- matka;
- dziecko;
- nowy partner,
trudno czasem przekonująco argumentować, że wszystkie koszty:
- internetu;
- energii;
- najmu;
- środków czystości,
ponoszone są wyłącznie dla matki i dziecka.
Nie można jednak potraktować wynagrodzenia partnera jako dochodu matki i na tej podstawie zwolnić ojca z udziału w utrzymaniu dziecka.
Jak analizować budżet 8 000 zł?
Najlepiej przygotować tabelę.
| Pozycja | Kwota wskazana | Stanowisko ojca | Realna kwota |
|---|---|---|---|
| mieszkanie | 2 500 zł | lokal zajmują 3 osoby | 1 300 zł |
| żywność | 1 500 zł | kwota zawyżona | 900 zł |
| paliwo | 700 zł | pełne koszty samochodu matki | 250 zł |
| terapia | 900 zł | zakończona 6 miesięcy temu | 0 zł |
| ubrania | 600 zł | 7 200 zł rocznie bez uzasadnienia | 300 zł |
| wakacje | 800 zł | koszt roczny wymaga przeliczenia | 350 zł |
Nie chodzi o to, aby za wszelką cenę obniżyć każdą pozycję.
Jeżeli:
- dziecko rzeczywiście chodzi na terapię;
- koszt wynosi 900 zł;
- terapia jest potrzebna,
należy to uczciwie uznać.
Wiarygodność ojca rośnie, gdy nie kwestionuje wszystkiego automatycznie.
Najgorsza strategia: „Dziecko tyle nie kosztuje”
To zbyt ogólne.
Sąd potrzebuje konkretów.
Źle:
„8 000 zł na dziecko to absurd”.
Lepiej:
„Kwestionuję budżet w części dotyczącej mieszkania, transportu, terapii i odzieży. Pełny czynsz został podzielony jedynie między matkę i dziecko mimo zamieszkiwania trzeciej osoby, terapia zakończyła się w lutym, natomiast jako koszt transportu wskazano pełną ratę leasingu samochodu używanego również przez matkę prywatnie i zawodowo”.
Czy ojciec może przedstawiać własne koszty dziecka?
Tak.
Szczególnie gdy dziecko regularnie u niego przebywa.
Może wykazać wydatki na:
- jedzenie;
- ubrania;
- wyposażenie pokoju;
- transport;
- zajęcia;
- leczenie;
- wakacje;
- szkołę.
Nie każdy dodatkowy wydatek automatycznie pomniejszy alimenty.
Ma jednak znaczenie przy ocenie:
- zakresu osobistych starań;
- rzeczywistego modelu opieki;
- udziału finansowego rodziców.
Dwa domy oznaczają również podwójne koszty
Rodzic może powiedzieć:
„Przecież u mnie dziecko też je, śpi i ma ubrania”.
To prawda.
Rozstanie rodziców często powoduje wzrost łącznych kosztów wychowania.
Potrzebne są czasem:
- dwa łóżka;
- dwa zestawy wyposażenia;
- dodatkowa odzież;
- większy transport.
Jednocześnie część wydatków w domu matki nie znika podczas weekendu u ojca.
Czynsz trzeba zapłacić niezależnie od tego, czy dziecko jest w domu 30 czy 24 dni.
Dlatego nie działa również proste równanie:
„Dziecko spędza u mnie 30% czasu, więc odejmujemy 30% alimentów”.
Trzeba przeanalizować koszty stałe i zmienne.
Czy ojciec może zakwestionować prywatną szkołę?
Może kwestionować zasadność konkretnej pozycji, ale wynik zależy od okoliczności.
Sąd może brać pod uwagę:
- czy dziecko już wcześniej chodziło do tej szkoły;
- kto podjął decyzję;
- czy ojciec wyrażał zgodę;
- jakie były możliwości finansowe rodziny;
- czy zmiana szkoły jest uzasadniona;
- jakie są potrzeby dziecka.
Jeżeli oboje rodzice przez pięć lat finansowali prywatną edukację, a po rozwodzie ojciec nagle stwierdza:
„Nie będę już płacił, bo istnieją darmowe szkoły”,
argument może być słabszy.
Inaczej, jeśli matka bez konsultacji zapisała dziecko po rozstaniu do bardzo drogiej placówki.
Zajęcia dodatkowe
Nie każde hobby staje się automatycznie usprawiedliwioną potrzebą.
Trzeba sprawdzić:
- czy dziecko rzeczywiście uczestniczy;
- od jak dawna;
- jak często;
- czy chce je kontynuować;
- jaki jest koszt;
- czy odpowiada sytuacji rodziny.
Inaczej oceniane mogą być:
- dotychczasowe treningi dziecka;
- zajęcia językowe kontynuowane od lat;
a inaczej pięć nowych aktywności rozpoczętych jednocześnie tuż przed złożeniem pozwu o podwyższenie alimentów.
Wakacje
Dziecko ma prawo do wypoczynku.
Nie oznacza to automatycznie prawa do każdego najdroższego wyjazdu.
Warto ustalić:
- dotychczasowy standard rodziny;
- możliwości rodziców;
- rzeczywisty koszt;
- częstotliwość wyjazdów;
- czy wydatek został odpowiednio przeliczony na miesiące.
Jeżeli dziecko zawsze wyjeżdżało dwa razy w roku za granicę, koszt wypoczynku może być uzasadniony.
Jeżeli rodzina wcześniej spędzała wakacje w Polsce, nagłe wpisanie dwóch luksusowych wyjazdów jako podstawowej potrzeby wymaga wyjaśnienia.
Odzież – 600 zł miesięcznie?
600 zł miesięcznie oznacza 7 200 zł rocznie.
Czy to możliwe?
Tak.
Czy zawsze konieczne?
Nie.
Warto przeliczać rocznie.
Ta metoda szybko pokazuje skalę.
Podobnie:
- kosmetyki 400 zł miesięcznie = 4 800 zł rocznie;
- rozrywka 500 zł = 6 000 zł rocznie;
- ubrania 800 zł = 9 600 zł rocznie.
Kwota, która w tabeli miesięcznej wygląda niewinnie, po przemnożeniu przez 12 może wymagać znacznie lepszego uzasadnienia.
Czy ojciec może żądać obniżenia już zasądzonych alimentów?
Tak, jeżeli od poprzedniego orzeczenia nastąpiła zmiana stosunków.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy pozwala żądać zmiany wcześniejszego orzeczenia albo umowy alimentacyjnej w razie zmiany sytuacji.
Może chodzić między innymi o:
- ustanie kosztownej terapii;
- zmianę szkoły;
- zwiększenie opieki ojca;
- spadek jego możliwości zarobkowych;
- usamodzielnienie pełnoletniego dziecka.
Nie wystarczy natomiast samo przekonanie, że poprzedni wyrok był niesprawiedliwy.
Czy można po prostu zacząć przelewać mniej?
Nie.
Dopóki wyrok albo ugoda obowiązują, ojciec powinien przekazywać pełną kwotę.
Samodzielne zmniejszenie wpłat może prowadzić do:
- zaległości;
- odsetek;
- egzekucji.
Jeżeli sytuacja się zmieniła, właściwym rozwiązaniem jest wniesienie sprawy o zmianę alimentów.
Jakie dowody zebrać?
W zależności od kwestionowanej pozycji:
- poprzedni wyrok;
- uzasadnienie;
- wcześniejszy budżet dziecka;
- umowę najmu;
- informacje o liczbie mieszkańców;
- faktury;
- cenniki;
- dokumentację szkoły;
- potwierdzenie zakończenia terapii;
- dokumenty dotyczące zajęć;
- historię własnych przelewów;
- dowody wydatków ojca;
- harmonogram kontaktów;
- dokumenty dochodowe;
- korespondencję dotyczącą większych zakupów.
Nie trzeba zbierać wszystkiego.
Najlepiej koncentrować się na pozycjach, które realnie wpływają na końcowy budżet.
Co może zaszkodzić ojcu?
Kwestionowanie każdej złotówki
Jeżeli ojciec podważa:
- leki;
- podstawowe jedzenie;
- okulary;
- szkołę;
mimo oczywistych dowodów, może sprawiać wrażenie osoby, której głównym celem jest ograniczenie wydatków na dziecko.
Atakowanie matki
Sąd nie rozstrzyga, czy była partnerka kupuje zbyt drogie buty.
Wypytywanie dziecka
Nie powinno ono relacjonować:
- zakupów matki;
- wysokości rachunków;
- prywatnych wydatków.
Ukrywanie własnych dochodów
Ojciec kwestionujący każdy koszt dziecka, a jednocześnie zaniżający własne możliwości finansowe, może stracić wiarygodność.
Dobrowolne obniżenie zarobków
Kodeks przewiduje, że jeżeli osoba już zobowiązana do alimentacji w okresie trzech lat przed dochodzeniem świadczenia bez ważnego powodu zrzekła się prawa majątkowego, zatrudnienia lub zmieniła je na mniej zyskowne, wynikająca z tego zmiana nie jest uwzględniana przy określaniu obowiązku alimentacyjnego.
Rezygnacja z dobrze płatnej pracy „żeby alimenty były niższe” nie jest więc dobrą strategią.
Jak przygotować się do sprawy?
Najpierw należy podzielić koszty na cztery grupy:
1. Bezsporne
Na przykład:
- szkoła;
- podstawowe wyżywienie;
- leki.
2. Wymagające korekty
Na przykład:
- mieszkanie;
- transport;
- media.
3. Nieaktualne
Na przykład zakończona terapia.
4. Wątpliwe
Na przykład:
- kosztowna nowa aktywność;
- pełna rata samochodu;
- luksusowy wyjazd.
Następnie do każdej spornej pozycji warto przypisać:
- argument;
- dowód;
- proponowaną realną kwotę.
To znacznie skuteczniejsze niż ogólne zaprzeczanie.
Przykład
Matka przedstawia budżet:
- mieszkanie – 2 300 zł;
- żywność – 1 500 zł;
- odzież – 700 zł;
- terapia – 900 zł;
- paliwo – 800 zł;
- wakacje – 700 zł;
- sport – 600 zł;
- pozostałe – 500 zł.
Łącznie: 8 000 zł.
Ojciec ustala:
- w mieszkaniu żyją trzy osoby;
- terapia zakończyła się pół roku wcześniej;
- dziecko trenuje raz w tygodniu za 250 zł;
- paliwo obejmuje całe prywatne użytkowanie samochodu;
- wakacje kosztują rocznie 3 600 zł, czyli 300 zł miesięcznie.
Nie musi twierdzić, że dziecko kosztuje 2 000 zł.
Może wykazać, że przedstawione 8 000 zł nie odpowiada rzeczywistym potrzebom.
To znacznie bardziej przekonująca argumentacja.
Alimenty i zawyżony budżet dziecka w Krakowie
Przed sprawą alimentacyjną w Krakowie warto przygotować:
- wcześniejsze orzeczenia;
- budżet przedstawiony przez drugiego rodzica;
- własną analizę każdej spornej pozycji;
- dokumenty dotyczące dochodów;
- harmonogram opieki;
- potwierdzenia wydatków ponoszonych bezpośrednio;
- dowody dotyczące największych kosztów;
- informacje o zmianach od poprzedniego orzeczenia.
Nie należy budować stanowiska na zdaniu:
„Matka chce wyciągnąć ode mnie pieniądze”.
Sąd potrzebuje konkretnej odpowiedzi:
który koszt jest zawyżony, dlaczego i jaka kwota odpowiada rzeczywistości.
Pomoc radcy prawnego w sprawach alimentacyjnych w Krakowie
Pomoc może obejmować:
- analizę budżetu dziecka;
- ocenę przedstawionych kosztów;
- przygotowanie odpowiedzi na pozew;
- obronę przed podwyższeniem alimentów;
- przygotowanie pozwu o obniżenie świadczenia;
- analizę dochodów i możliwości rodziców;
- przygotowanie tabeli wydatków;
- opracowanie wniosków dowodowych;
- analizę zakresu osobistej opieki;
- przygotowanie do przesłuchania;
- negocjowanie ugody;
- reprezentację przed sądem.
Budżet dziecka wynoszący 8 000 zł miesięcznie może być uzasadniony.
Może też być wyraźnie zawyżony.
Nie rozstrzyga tego sama liczba.
Decydują:
- rzeczywiste potrzeby dziecka;
- sytuacja rodziny;
- poziom życia;
- możliwości obojga rodziców;
- zakres ich osobistych starań;
- rzetelność przedstawionych kosztów.
Ojciec nie powinien więc walczyć z alimentami jako takimi.
Powinien domagać się, aby świadczenie zostało ustalone na podstawie realnego budżetu dziecka, a nie budżetu stworzonego na potrzeby procesu.

