Zmiana szkoły dziecka z publicznej na prywatną bardzo często staje się początkiem sporu o alimenty. Dla jednego z rodziców prywatna szkoła jest inwestycją w rozwój dziecka, bezpieczeństwo, lepszą organizację nauki albo odpowiedzią na jego szczególne potrzeby. Dla drugiego bywa kosztem nadmiernym, zbędnym albo po prostu niemożliwym do udźwignięcia. W praktyce pytanie nie brzmi więc tylko, czy dziecko może uczyć się w szkole prywatnej, ale przede wszystkim, czy drugi rodzic musi współfinansować takie rozwiązanie i czy zmiana szkoły uzasadnia podwyższenie alimentów. Odpowiedź zależy od kilku elementów, przede wszystkim od tego, czy wybór prywatnej szkoły był uzasadniony dobrem dziecka, czy rodzice podjęli tę decyzję wspólnie i jakie są ich realne możliwości finansowe. Zgodnie z art. 135 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakres alimentów zależy od usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz od możliwości zarobkowych i majątkowych rodziców, a zgodnie z art. 138 KRO alimenty mogą zostać zmienione w razie zmiany stosunków.
W pierwszej kolejności trzeba pamiętać, że wybór szkoły jest co do zasady istotną sprawą dziecka. Jeżeli oboje rodzice mają pełnię władzy rodzicielskiej, decyzja o przeniesieniu dziecka do szkoły prywatnej powinna zostać podjęta wspólnie. W razie braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy. Oznacza to, że jeden rodzic nie powinien samodzielnie zapisać dziecka do droższej placówki, a następnie oczekiwać, że drugi automatycznie będzie pokrywał połowę kosztów. Sąd rodzinny patrzy na takie sytuacje ostrożnie, bo prawo nie pozwala jednemu rodzicowi narzucić drugiemu bardzo istotnej i kosztownej decyzji wychowawczej bez jego zgody, jeśli ten drugi nadal współdecyduje o ważnych sprawach dziecka. Podstawą jest tu ogólna zasada wspólnego rozstrzygania o istotnych sprawach dziecka przez rodziców sprawujących władzę rodzicielską.
To jednak nie oznacza, że prywatna szkoła nigdy nie może wpływać na alimenty. Przeciwnie, w wielu sprawach sądy uznają, że czesne, opłaty dodatkowe, podręczniki, mundurki, transport i inne koszty związane z prywatną szkołą mogą należeć do usprawiedliwionych potrzeb dziecka. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy szkoła prywatna odpowiada na konkretne potrzeby edukacyjne lub psychologiczne dziecka, zapewnia warunki, których nie daje szkoła publiczna, albo gdy dziecko od dawna funkcjonuje już w takim systemie i zmiana placówki byłaby dla niego destabilizująca. Wówczas zwiększone koszty edukacji mogą uzasadniać podwyższenie alimentów, ale tylko wtedy, gdy są rzeczywiście racjonalne i proporcjonalne do sytuacji rodziny.
Bardzo ważne jest, że sąd nie ocenia samego faktu „prywatności” szkoły, lecz to, czy wydatek jest obiektywnie usprawiedliwiony. Inaczej będzie wyglądała sytuacja dziecka, które potrzebuje małolicznej klasy, rozszerzonej opieki psychologicznej, specjalistycznego programu językowego czy indywidualnego wsparcia edukacyjnego, a inaczej sytuacja, w której zmiana na szkołę prywatną wynika głównie z prestiżu albo subiektywnych ambicji jednego z rodziców. Alimenty nie służą finansowaniu dowolnie wybranego modelu życia jednego z rodziców, lecz zaspokojeniu realnych potrzeb dziecka. Dlatego sam argument „to lepsza szkoła” zwykle nie wystarcza. Trzeba wykazać, że prywatna edukacja jest dla dziecka uzasadniona i pozostaje w rozsądnej proporcji do możliwości finansowych obojga rodziców.
W praktyce sądowej ogromne znaczenie ma to, czy rodzice wcześniej wspólnie akceptowali prywatną szkołę. Jeżeli dziecko od początku chodziło do placówki prywatnej za zgodą obojga, a drugi rodzic przez długi czas uczestniczył w finansowaniu tego rozwiązania albo przynajmniej je akceptował, dużo trudniej będzie później twierdzić, że taki wydatek w ogóle nie powinien być uwzględniany przy alimentach. Inaczej wygląda sytuacja, gdy dziecko zostało przeniesione do szkoły prywatnej jednostronną decyzją jednego z rodziców, bez porozumienia i przy wyraźnym sprzeciwie drugiego. W takiej sprawie sąd będzie dokładniej badał, czy zmiana była konieczna i czy można oczekiwać od drugiego rodzica współfinansowania kosztów, na które realnie nie miał wpływu.
Nie można też pomijać drugiej podstawowej przesłanki alimentów, czyli możliwości zarobkowych i majątkowych rodziców. Nawet jeśli szkoła prywatna obiektywnie służy dziecku, nie oznacza to jeszcze, że drugi rodzic będzie zobowiązany finansować ją w takim samym zakresie, jak rodzic lepiej sytuowany. Alimenty nie są liczone mechanicznie „po połowie”. Sąd bada, ile zarabia każdy z rodziców, jakie ma zobowiązania, ilu ma na utrzymaniu domowników i jak wygląda jego realna sytuacja życiowa. Jeżeli jeden z rodziców osiąga wysokie dochody i decyduje się na prywatną szkołę, a drugi zarabia niewiele, sąd może uznać, że większa część kosztów prywatnej edukacji powinna obciążać właśnie tego lepiej sytuowanego rodzica. W skrajnym przypadku może się okazać, że szkoła prywatna jest dopuszczalna jako wybór życiowy rodziny, ale nie uzasadnia proporcjonalnego obciążenia drugiego rodzica pełnym kosztem czesnego.
Szczególnego znaczenia nabiera art. 138 KRO, zgodnie z którym w razie zmiany stosunków można żądać zmiany orzeczenia lub umowy alimentacyjnej. Przejście dziecka do szkoły prywatnej może być taką zmianą stosunków, ale tylko wtedy, gdy powoduje realny wzrost usprawiedliwionych kosztów utrzymania i wychowania dziecka. Innymi słowy, nie każda prywatna szkoła automatycznie otwiera drogę do podwyższenia alimentów. Trzeba wykazać, że nowa sytuacja rzeczywiście zwiększyła koszty i że zwiększenie tych kosztów jest racjonalne oraz zgodne z dobrem dziecka. Zmiana stosunków musi być konkretna, trwała i istotna.
W sprawach tego rodzaju bardzo duże znaczenie mają dowody. Rodzic domagający się wyższych alimentów z powodu prywatnej szkoły powinien przedstawić umowę ze szkołą, wysokość czesnego, regulamin opłat, zestawienie dodatkowych kosztów, a także uzasadnienie, dlaczego właśnie ta placówka została wybrana. Pomocne bywają opinie psychologiczne, informacje o problemach dziecka w szkole publicznej, zaświadczenia o potrzebie indywidualnego podejścia albo o wcześniejszych trudnościach edukacyjnych. Im bardziej wybór szkoły jest przedstawiony jako odpowiedź na potrzeby dziecka, a nie na ambicje rodzica, tym większa szansa, że sąd uzna koszty za usprawiedliwione.
Drugi rodzic również ma prawo się bronić. Może argumentować, że szkoła prywatna nie była konieczna, że istnieją dobre publiczne placówki, że nie wyrażał zgody na zmianę albo że jego sytuacja finansowa nie pozwala na ponoszenie tak wysokich kosztów. Może też wskazywać, że dziecko świetnie funkcjonowało wcześniej w szkole publicznej, a zmiana została dokonana bez przygotowania i bez rzeczywistej potrzeby. Tego rodzaju argumenty nie są z góry skazane na porażkę. Sąd rodzinny nie działa według zasady, że „lepsza szkoła zawsze oznacza wyższe alimenty”. Każda sprawa wymaga zważenia racji obu stron i zbadania realnego wpływu nowej szkoły na sytuację dziecka.
W praktyce istotne jest również to, czy opłaty szkolne są traktowane jako element bieżących alimentów, czy jako koszt nadzwyczajny, pokrywany obok standardowej kwoty. W niektórych rodzinach rodzice umawiają się, że alimenty obejmują zwykłe utrzymanie dziecka, a szkoła prywatna, obozy językowe czy wyjątkowo wysokie wydatki edukacyjne są rozliczane osobno. Jeżeli jednak nie ma takiego porozumienia, sąd zwykle patrzy całościowo na potrzeby dziecka i ustala alimenty w jednej kwocie, która ma odpowiadać całemu jego codziennemu funkcjonowaniu, w tym także edukacji.
Trzeba też pamiętać, że jeżeli oboje rodzice mają pełnię władzy rodzicielskiej, spór o prywatną szkołę może wymagać nie tylko procesu o alimenty, ale wcześniej albo równolegle rozstrzygnięcia przez sąd opiekuńczy, czy dziecko w ogóle powinno do takiej szkoły uczęszczać. Alimenty nie powinny stawać się drogą obejścia braku zgody w istotnej sprawie dziecka. Jeżeli więc jeden z rodziców nie zgadza się na zmianę szkoły, a drugi mimo to dokonuje zapisu, sąd może najpierw oceniać prawidłowość samej decyzji edukacyjnej, a dopiero potem jej skutki finansowe.
Zmiana szkoły na prywatną może uzasadniać zmianę alimentów, ale nie dzieje się to automatycznie. Sąd bada, czy prywatna szkoła odpowiada usprawiedliwionym potrzebom dziecka, czy decyzja o niej była zgodna z zasadami wykonywania władzy rodzicielskiej oraz czy koszty pozostają w rozsądnej proporcji do możliwości zarobkowych i majątkowych rodziców. W praktyce prywatna szkoła może stać się mocnym argumentem za podwyższeniem alimentów wtedy, gdy rzeczywiście służy dobru dziecka, została racjonalnie wybrana i nie stanowi wyłącznie realizacji ambicji jednego z rodziców.

